Czym jest rekonstrukcja


headerBzura2009










Możemy ich spotkać na różnego rodzaju imprezach, zwracają uwagą swoim wyglądem, zachowaniem, nietypowymi umiejętnościami. Reprezentują różne okresy historyczne. Od rzymskich legionistów i celtyckich wojowników, przez słowiańskich wojów i Wikingów, aż po żołnierzy wojny w Wietnamie lub komandosów z konfliktu w Zatoce. Ale równie dobrze mogą być rzemieślnikami, mieszczanami i dworzanami lub cyklistami albo rajdowcami, czy też policjantami. Tacy są reenactor`s zwani po polsku rekonstruktorami.

Historyczne „próbowanie”

Czym jest jednak rekonstrukcja historyczna w stosunku do klasycznych badań historycznych i tradycyjnej działalności muzealnej. Niestety zbyt często jeszcze zjawisko to jest kojarzone jedynie z „przebierańcami” i postrzegane jako „zabawa w wojnę”. Takie uproszczenia są nieuprawnione i krzywdzące dla coraz szerszej rzeszy osób, które zdecydowały się na takie hobbyi.

Określenie „historyczna rekonstrukcja” jako sposób prowadzenia badań nie jest obcy historykom, jednak obejmuje stosunkowo szerokie pojęcie odnoszące się do analizy symulacyjnej. Patrząc na współczesne badania historyczne trzeba jednocześnie zauważyć, że ich istotnym elementem stały się swoiste badania rekonstrukcyjne zwane archeologią doświadczalną czy też historią eksperymentalną.

Niektórzy historycy, archeolodzy, muzealnicy, popularyzatorzy historii starają się wyciągać wnioski właśnie nie tylko w oparciu o źródła lecz także próbując praktycznie odtworzyć jakąś konkretną sytuację i w ten sposób zbliżać się do realiów. Widowiskowe efekty takich badań możemy czasami zobaczyć choćby na Discavery Chanel. Trzeba także pamiętać, że tymi właśnie metodami dokonano bardzo doniosłych odkryć. Słynne i ryzykowne wyprawy ekipy Thor`a Heyerdal`a, poszerzyły horyzonty poznania ludzkich możliwości i stały się inspiracja do dalszych badań archeologicznychii. Dzięki praktycznej próbie pozwoliły pokazać, że ludzie mogli przemieszczać się pomiędzy kontynentamiiii. Niewątpliwie taki właśnie rodzaj uprawiania „poważnej” historii jest najbliższy „zjawisku” rekonstrukcji historycznej.

Również patrząc na niektóre znane nam zwyczaje można dostrzec w nich pewne namiastki rekonstruowania wydarzeń historycznych. Czyż tak symboliczna postać jak nasz lajkonik, a właściwie obchód jego orszaku nie jest typową inscenizacją mającą upamiętniać istotny fakt w dziejach miasta? Oczywiście zdania historyków ze względu na pewne niedostatki w źródłach są mocno podzielone, jednak pomimo wątpliwości badaczy zwyczaj ten ma się od kilkuset lat (!) całkiem dobrze, a każde dziecko w Krakowie wie, że Tatarów pokonali włóczkowieiv. Nawet jeżeli kogoś nie przekonuje przykład „Tatarzyna” to trzeba mieć świadomość, że Biskupin, który jest tak naprawdę jedna wielką rekonstrukcją archeologiczną oraz miejscem działań z zakresu archeologii doświadczalnej swą obecną popularność zawdzięcza właśnie temu, że historycy zdecydowali się wykorzystać go jako ośrodek słowiańskiej rekonstrukcji historycznejv.

„Siła” obrazu

Zresztą źródeł rekonstrukcji historycznej można doszukać się też w wielu innych znanych przedsięwzięciach. Bo czym były stworzone przez wielkiego wynalazcę amerykańskiego Roberta Fultona panoramy? Stanowiły one atrakcję wielu miast przez cały XIX wiek. Przecież punktem wyjścia dla tej formy dzieła malarskiego była super szczegółowa i plastyczna rekonstrukcja jakiegoś znanego wydarzenia bądź miejsca. Widzowie mieli się poczuć jakby byli w środku akcji. Jednym z istotnych walorów „Panoramy Racławickiej” jest złudzenie trójwymiarowości przejawiające się w „płynnym” przejściu obrazu w prawdziwe przedpole. Jest to element bardzo silnie oddziaływujący na odbiorców do dziś dnia.

Rekonstrukcja „mniej” lub „bardziej” historyczna jest więc związana z kulturą masową już od pewnego czasu. Właściwie pierwsze rekonstrukcje historyczne we współczesnym znaczeniu tego pojęcia należy wiązać z USA. Specyfika amerykańskiego państwa i społeczeństwa jest związana z powszechnym i nieprzerwanym funkcjonowaniem różnego rodzaju organizacji ochotniczych, także paramilitarnychvi. Rodowód niektórych z nich sięga czasów kolonizacji oraz wojny o niepodległość, a upamiętnianie wydarzeń i ich bohaterów jest jednym z istotnych elementów budowania tożsamości narodu amerykańskiego.

Okolicznościowe przemarsze, salwy z zabytkowych armat, historyczne mundury to wszystko po prostu zawsze funkcjonowało w USA i opierało się zasadach dobrowolności, dlatego też nie można się dziwić, że na gruncie amerykańskim zrodziła się idea odtwarzanie bitew rewolucji i wojny secesyjnej, które stały się nie tylko okazją do upamiętnienia bohaterów tych starć, ale także kultywowania wiedzy o tamtych czasach. Jak podaje w swoich „Grach wojennych”vii badaczka zjawiska reenacting`u Jenny Thomson już w 1822 roku weterani wojny o niepodległość przeprowadzili rekonstrukcję bitwy z Brytyjczykami pod Lexington (1775), a w 1902 roku członkowie milicji stanowej i plemienia Crow odtworzyli ostatnią walkę generała Custeraviii. Co prawda Brytyjczycy twierdzą, że były wcześniejsze pokazy w Anglii, jednak miały one niewątpliwie bardziej charakter wojskowo – teatralnyix, zresztą idąc tym tropem jako pierwowzory rekonstrukcji należałoby potraktować przedstawienia w Koloseum, w końcu Rzymianie organizowali tam nawet inscenizacje bitew morskich.

Zresztą elementy rekonstrukcyjne były również wykorzystywane przez polski ruch narodowy i niepodległościowy w czasie zaborów. W ten sposób prezentowano tradycje, przypominano o chlubnych kartach oręża. Już na początku XIX wieku, w Bieździedzy na Podkarpaciu, rozpoczął działalność „oddział kosynierów” kultywujący tradycję chłopów - powstańców. W roku 1904 grupa ta została uhonorowana sztandarem ufundowanym przez polonię amerykańską.

Za pierwsze nowożytne „rekonstrukcje dla publiczności” można niewątpliwie jednak uznać zapoczątkowane w 1883 roku przedstawienia William`a F. Cody`ego zwanego Bufflo Billemx. Po trosze wywodzące się z cyrku i rodeo były one barwną rekonstrukcją świata pogranicza, zwanego przez nas Dzikim Zachodem ("Buffalo Bill’s Wild West"). Brali w nich udział nawet autentyczni bohaterowie pokazywanych wydarzeń, a w 1887 roku widowiska te trafiły do Europyxi.

Istotny wycinek działań rekonstruktorskich i przyczynek do propagowania takiej działalności stanowią rekonstrukcje na potrzeby filmu i niewątpliwy „wkład” filmowców w rekonstrukcje militarną. Precież istotną inspiracją dla reenacting`u operacji Market Garden był właśnie film „O jeden most za daleko”. Dostrzegając problem „prawdy faktu i prawdy ekranu” realizujący filmy wojenne zwrócili uwagę na potrzebę „szerszego” uwzględniania realizmu. Wyposażenie, które ma ze sobą i na sobie żołnierz, ale również bielizna czy ocierający szyję nieśmiertelnik oraz tym podobne drobiazgi to elementy które mimo, że ich „nawet” nie widać wpływają na sposób zachowania, czy poruszania się postaci. To wszystko spowodowało, że obecnie filmowcy chętnie zwracają się o pomoc właśnie do rekonstruktorów odtwarzających dany okres historycznyxii. Bo jak pokazuje praktyka, aby wyglądać jak „stary wiarus” nie wystarczy włożenie zniszczonego munduru, trzeba jeszcze co nieco wiedzieć o postaci w którą zamierzamy się wcielić. Doskonałym tego przykładem jest superprodukcja - serial „Kompania braci” będący praktycznie ... rekonstrukcją historyczną.

Wszystkie wspomniane „składowe” złożyły się na to co dzisiaj możemy nazwać „popularną” rekonstrukcją historyczną. Zapoczątkowany w USA ruch reenactor`sxiii, obejmował zresztą różne obszary i poza wymiarem militarnym powstały też ciekawe formy rekonstrukcji realiów życia codziennegoxiv, zaś idea odtwarzania historii rozprzestrzeniła się praktycznie po całym świecie i znalazła wielu naśladowcówxv.

„Popularna” rekonstrukcja historyczna.

Czym właściwie jest uprawiana hobbystycznie „popularna” rekonstrukcja historyczna i czy jest ona „godna” zainteresowania „poważnych” historyków oraz muzealników?

„Popularną” rekonstrukcję historyczną można w skrócie zdefiniować jako dobrowolne, naśladowcze (imitacyjne) odtwarzanie przez współczesnych działań ludzi z przeszłości, w określonej sytuacji historycznej. Trzeba mieć świadomość, że o wartości rekonstrukcji historycznej decydują nie rekwizyty lecz ludzie, pasjonaci którzy starają się zachowywać tak, jakby cofnęli się w czasie.

Niewątpliwie można czasami odczuć pewien dystans jaki mają „zawodowcy” do „amatorów”. Po prostu muzealnicy nie lubią, gdy ktoś „bawi się” zabytkami, a jak wiadomo rekonstruktorzy równie chętnie używają starych przedmiotów, jak i hałaśliwie „wykorzystują” zabytki architektury. Historykom nie podoba się, gdy „przebierańcy” starają się dowieść wbrew kronikom, że decydującą bitwę wygrała armia, która miała wygodniejsze spodnie, a nie „bardziej” bogobojnego wodza. To właśnie rekonstruktorzy obalają, na przykład, mit nieporadnego zbrojnego, pokazując, że wyszkolony człowiek może w pełnej zbroi … stanąć na rękachxvi.

Co istotne, w „takiej” rekonstrukcji wręcz nie wolno ograniczać się tylko do dokumentów z epoki, nawet jeśli bardzo dokładnie opisują dane zagadnienie. Po prostu, jeżeli ma być to „uczciwe” odtworzenie postaci, należy pokazać realia jej codziennego życia, a więc liczy się każdy, nawet najbardziej powszedni detal. Tutaj potrzebne są specyficzne badania - analiza ikonografii, wspomnień itp.

Porządnego reenactor`a powinny cechować te same przymioty co historyka, bo wykonywana „działalność” jest podobna - ustalić fakty z przeszłości. Rekonstruktora i muzealnika łączy zaś chęć zaprezentowania zgromadzonego „materiału”. W obu przypadkach potrzebna jest sumienna i często niełatwa praca nad badanym „obiektem”. „Popularna” rekonstrukcja historyczna mimo amatorskiego charakteru jest w swoim dobrym rozumieniu połączeniem wiedzy i zaangażowania. Przy okazji działania te łączą się z bardzo świadomym kolekcjonerstwem, a często są związane z ratowaniem zabytków techniki lub architektury. Nie bez znaczenia jest też kwestia oddania hołdu tym, dzięki którym jesteśmy tu gdzie jesteśmy (przejawiająca się w utrzymywaniu kontaktów ze środowiskami kombatanckimi i otaczaniem opieką miejsc pamięci) xvii.

Oczywiście poziom „profesjonalizmu” występujący w działalności rekonstruktorskiej jest zróżnicowany. Od regulaminowych ćwiczeń wojskowych, ortodoksyjnej wierności wszelkim szczegółom oraz językowi komend, po indywidualne, okazjonalne uczestniczenie w rekonstrukcjach czy też historyczne reality show lub formy komercyjnexviii. Na łamach czasopismxix i przede wszystkim na forach internetowych ścierają się w związku z tym różne poglądy, spotkać można zarzuty zbytniej „powierzchowności” lub też przesadnego „realizmu”, niechlujnego „luzactwa” lub „pruskiego drylu” graniczącego wręcz z „bojówkarstwem”, rozważana jest wyższość prawdziwego wyszkolenia bojowego nad zachowaniami parateatralnymi i tym podobne kwestie.

Niewątpliwie jednak bez względu na to czy mówimy o rekonstrukcji traktowanej jako misja badawcza czy też hobbystyczna rekreacja, to ta forma działań, oczywiście realizowana „uczciwie”, zgodnie z rzetelną wiedzą, jest po prostu pożyteczna.

Nie ujmując nic „klasycznemu” propagowaniu wiedzy historycznej, „popularna” rekonstrukcja historyczna dociera do ludzi gdyż tylko w ten sposób można przeszłość zobaczyć, usłyszeć i poczuć (dosłownie, bo tylko tak można odczuć tętent szarżującej kawalerii). Rekonstrukcja jest po prostu interesującą, atrakcyjną i nieszablonową lekcją historii a dodatkowo potrafi być widowiskowa. Działania takie są nośnikiem edukacji historycznejxx wyjątkowo skutecznie trafiającej do odbiorcy, nauczającej historii, prezentującej piękne tradycje, a dodatkowo zawierającej elementy rozsądnego patriotyzmuxxi. Nie bez znaczenia jest też, występująca w odniesieniu do ludzi młodych, rola wychowawczaxxii.

Zresztą po co tyle pisać o rekonstrukcji historycznej? Przecież wiadomo, że „jeden obraz wart jest tysiąca słów”.